Aktualności

20.02.2015r.
Hm... Muszę wszystkich przeprosić, ponieważ Ludzie Pisma są już nieaktywni. Gdybym chciała wznowić to musiałabym poświęcić na to zbyt wiele czasu, którego niestety nie mam. Wybaczcie!

wtorek, 20 stycznia 2015

piątek, 11 kwietnia 2014

Nowe posty (6)

Rozdział 2
Sądziłam, że dzień będzie mi się strasznie dłużył, jednak kiedy zadzwonił mój telefon wszystko się zmieniło. Na wyświetlaczu widniało JEGO nazwisko. Puls od razu mi przyspieszył, a w głowie kłębiły się setki nieprzyzwoitych myśli. Chciał porozmawiać o tym co się wczoraj wydarzyło?
Momentalnie zrobiło mi się strasznie gorąco, dłonie miałam mokre, a zarazem zimne. Czego on ode mnie chciał po tym do czego doszło wczoraj?
Drżącymi dłońmi podniosłam komórkę.
Odebrałam.
- Halo?
Usłyszałam jakby ciche westchnięcie po drugiej stronie. Zastanawiałam się czym się tak stresował, czyżbym… Och, oby nie…
- Sophie… Słuchaj chciałbym cię przeprosić - przez chwilę milczał, a ja zastanawiałam się czy się nie rozłączył, ale potem kontynuował: - Nie powiedziałem ci wczoraj całej prawdy o awansie, a potem w tym klubie… Byłaś pijana i kompletnie mnie nie słuchałaś - poczułam, że się uśmiechnął.
Zadrżałam myśląc o wczorajszym wieczorze.
- Czy mógłbym się dziś z tobą zobaczyć?
Evelyn Moore

Dwa
— Jak ci minęły wakacje, sir prefekcie? — spytał Faust przesadnie oficjalnym tonem, prostując się dumnie.
— Doskonale, zostałem mianowany Prefektem Naczelnym i zamierzam wreszcie porządnie wziąć się za tę szkołę. Zacznę od takich jak ty, którzy nie szanują poważnych stanowisk — odparł z wyższością, patrząc na niego z góry, a w oczach pojawił się błysk satysfakcji
— Pearson, poluzuj krawat. Jesteś uczniem z odznaką, a nie Ministrem Magii — sarknął Gabriel, mierząc Basila nieprzyjemnym spojrzeniem. Oczywiście nie zmienił sposobu, w jaki siedział, co więcej, jeszcze niżej zsunął się na fotelu i jego kościste kolana dotykały prawie kolan Marcela, który od razu je zabrał.
— Slytherin właśnie stracił pięć punktów za obrażanie prefekta. Razem to już dwadzieścia, licząc Rosiera i jego łajnobomby oraz Snape'a za używanie słowa "szlama", ładnie zaczynacie Ślizgoniaki... — Uśmiechnął się ironicznie, przyglądając swoim wypielęgnowanym dłoniom.
— A ile punktów jest za obicie prefektowi mordy? — zapytał uprzejmie Mitka, strzelając palcami. Pearson tylko na to prychnął i zatrzasnął drzwi przedziału, po czym kontynuował "rutynową kontrolę" w dalszych wagonach.
bogdan.

III. Narodziny Smoka
-Wiesz, Majnu, Lenorah dalej się nie pojawiła . Zastanawiam się, dlaczego. Obiecała, że się zobaczymy jak już dotrę do Magnolii, tymczasem minęły dwa tygodnie, a o niej słuch zaginął. Martwię się, chociaż to smok, więc co mogło jej się stać? - smutny głos Nainy był skierowany do kota, ale oboje wiedzieliśmy, że spał, chrapiąc w najlepsze, więc mówiła do mnie. To była najbardziej prawdopodobna opcja, ale nie odpowiedziałem. Co mnie obchodziło, że jej smok zaginął? To smok, gdyby pojawił się w naszym mieście, pewnie wszystko by zniszczył i pozabijał wielu niewinnych ludzi. Nie wierzyłem, by Lenorah była miła, a to, że Naina została Smoczym Zabójcą było według mnie zbiegiem okoliczności i szczęściem. Smok nie jedzący ludzi, też coś! Te wielkie jaszczury to bestie, które powinny zostać wyeliminowane całkowicie, by nie stwarzać zagrożenia. Może gdybym zabił takiego ogromnego smoka, ojciec w końcu zobaczyłby, że jestem silny?
Rhan Boleyn

Carpathia, rozdział 4.
- Boisz się? - Jego pytanie nieco zbiło mnie z pantałyku.
- Czego mam się bać? Ciebie? - Andrei zaśmiał się ochryple.
- O to nie muszę pytać, bo wiem, że się mnie boisz. Jak wszyscy zresztą... Pytałem, czy boisz się czarnej magii.
- Och... - Miałam wrażenie, że momentalnie czerwienię się ze wstydu, speszona świadomością, iż znał prawdę o moich mieszanych uczuciach do niego.
- I słusznie, że się boisz czarnej magii. To jedno wielkie świństwo i nic więcej. Ludzie, którzy schodzą na tę drogę, zazwyczaj kończą marnie, chyba że są dwulicowi i w obliczu zagrożenia momentalnie wyrzekają się mrocznej przeszłości. Czarnoksiężnicy są jak spadające gwiazdy: żyją krótko, choć efektownie. O ile efektownym można oczywiście nazwać to, co robią.
Fedora

Obserwatorzy